Niemieckie prostytutki walczą o prawo pracy w czasach COVID-19

Pandemia koronowirusa dotknęła wszystkie dziedziny życia w szczególności działalność gospodarczą. Brak pracy, którą spowodował COVID-19 odczuwają również kobiety zajmujące się najstarszym zawodem świata. Jak informuje Deutsche Welle, niemieckie prostytutki coraz częściej krytykują wprowadzone przez rząd obostrzenia.

„Politycy odsunęli nas na bok. Nie zauważają, że nasza profesja jest równie ważna jak chociażby zawód fryzjerki”, twierdzi 58 letnia Stephanie Klee, założycielka fundacji Federal Association of Sex Services.  „Wiele prostytutek, nie ma środków do życia, oszczędności, które pozwoliłby im przetrwać ten jakże trudny okres” mówi Klee.

Decyzją rządu niemieckiego wszystkie domy rozpusty czy dzielnice czerwonych latarni na terenie całego kraju zostały zamknięte 16 marca, przynajmniej oficjalnie. Według Deutsche Welle większość pracownic świadczących usługi seksualne w największym w kraju burdelu Pascha w Kolonii, pochodzących z krajów Europy wschodniej w tym z Ukrainy czy Rumuni wróciło do swoich domów. Te które pozostały, zeszły do podziemia i świadczą swoje usługi  nielegalnie.

Stephanie Klee, jak pisze Deutsche Welle, jest pewna, że wkrótce niemieckie prostytutki będą mogły rozpocząć swoją pracę pomimo zagrożenia jakie niesie ze sobą COVID-19, dystans społeczny i wymóg noszenia maseczek ochronnych twarzy. „Nadszedł czas, że nasz zawód będzie wymagał od nas większej kreatywności. Będziemy musiały sobie przypomnieć o seksualnych praktykach, o których zapomniałyśmy czy nigdy ich nie używaliśmy. Po prostu więcej wyobraźni mniej mechaniki”, twierdzi Stephanie Klee.

JR

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię