Bez wyroku ws. niemieckiego filmu „Nasze matki, nasi ojcowie”

Sąd apelacyjny w Krakowie odroczył rozprawę, nie wyznaczając nowego terminu w sprawie serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Telewizja ZDF i producent UFA Fiction odwołali się od wyroku sprzed dwóch lat. Wtedy krakowski sąd okręgowy orzekł, że producenci mają opublikować przeprosiny za szkalowanie żołnierzy AK.

W niemieckim serialu sugerowano współdziałania Armii Krajowej w przeprowadzeniu Holokaustu i postawy antysemickie żołnierzy polskiego podziemia. Sprawę wytoczył akowiec kpt. Zbigniew Radłowskiego i Światowy Związek Żołnierzy AK.

Reprezentująca ich adwokat Monika Brzozowska-Pasieka mówi, że w 15-osobowej grupie przedstawionych w filmie żołnierzy AK nie znalazła się ani jedna pozytywna postać. W imieniu kpt. Radłowskiego i Światowego Związku Żołnierzy AK domaga się przeprosin wszędzie tam, gdzie prezentowano serial.

„Naszym zdaniem naruszono jego dobro osobiste w postaci dobrego imienia, kultu pamięci o swoich zmarłych kolegach, reputacji i prawa do niezakłamanej historii czy tożsamości narodowej. Sąd skrócił czas przeprosin do 20 sekund, co naszym zdaniem jest zbyt krótkie, by przeczytać te przeprosiny. Wybrał też kilka stacji telewizyjnych, a naszym zdaniem przeprosiny powinny paść wszędzie tam, gdzie serial był emitowany” – mówiła Monika Brzozowska-Pasieka.

Adwokat twórców serialu Piotr Niezgódka przekonywał, że zdaniem twórców sąd źle ocenił film i „granicę twórczości artystycznej”. „Wierzymy w to, że wolność twórczości artystycznej jest podstawą funkcjonowania każdego społeczeństwa. Dopóki film nie obraża nikogo imiennie, poruszamy się w granicach tej wolności. Nie uważamy, by przeprosiny były konieczne” – mówił Piotr Niezgódka.

Ostatni wyrok w tej sprawie zapadł w 2018 roku, po pięciu latach od wniesienia pozwu. Dziś sąd odroczył rozprawę po wniosku strony niemieckiej o wyłączenie ze składu jednego z sędziów.

iar

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię