Metoda kakeibo: to dzięki niej Japończycy są mistrzami oszczędzania

0
731

Wielu uważa, że dobrze jest mieć zaoszczędzona gotówkę – do wykorzystania na tzw. “czarną godzinę”. Nie jest to jednak zadanie łatwe.

Amerykanie znani są na świecie jako naród wyjątkowo nieoszczędny – żyją w większości od czeka do czeka, otwierają ogromną ilość kart kredytowych i popadają w długi.

Czytaj również: Przepisy na naturalne maski i maseczki na twarz i ciało

Większość społeczeństwa ze smutkiem przyznaje, że nie potrafi oszczędzać, niejednokrotnie tłumacząc ten fakt niskimi zarobkami. W rzeczywistości nadwyżki, choć niewielkie wydawane są w nieprzemyślany sposób. Nawet w przypadku, gdy próby oszczędzania są podejmowane, kończą się niepowodzeniem po krótkim czasie, co z kolei tłumaczone jest przez “wolno rosnącą rezerwę”. Z pomocą przychodzi jednak japońska “metoda kakeibo”, dzięki której Japończycy maja świetnie panować nad swoim budżetem.

Czym jest kakeibo?

Kakeibo jest japońską metodą oszczędzania opracowaną na początku XX wieku przez jedną z pierwszych studentek Japan Women’s University in Tokio i późniejszą dziennikarkę – Hani Mokoto. Z założenia była to metoda adresowana głównie do kobiet, na których spoczywało zadanie zarządzania domowym budżetem.

Dzięki wprowadzeniu założeń metody Kakeibo w życie, można liczyć na oszczędności rzędu nawet 35%. Od początków metody, na temat kakeibo wydano wiele książek w różnych językach – stanowiących swoisty poradnik oszczędzania.

Zobacz również: Szczotkowanie ciała na sucho – sprawdzony sposób na piękną i jędrną skórę

Kakeibo można przetłumaczyć jako “księga rachunków domowych”. Mówi to już wiele o głównym założeniu, którym jest sumienne prowadzenie zeszytu z wszystkimi, codziennymi wydatkami. Ważne jest aby nie korzystać z aplikacji, tylko zeszyt prowadzić ręcznie. Poświęcanie czasu, odręczne wpisywanie każdego wydatku skłania do refleksji – czy faktycznie było nam to potrzebne? Niekiedy dopiero w takim momencie uświadamiamy sobie, że coś czego w sumie aż tak bardzo nie potrzebujemy, kosztuje “tyle” pieniędzy.

Zeszyt warto zacząć prowadzić na początku miesiąca. Na samym początku wpiszemy comiesięczne stałe wydatki – czyli coś z czego zrezygnować nie można: np. mieszkanie, rachunki za prąd, paliwo, bilety na komunikację, itp. Wydatki codzienne warto podsumować na koniec każdego tygodnia – jest to bowiem kolejna okazja skłaniająca do refleksji. Czynnością konieczną przy wgłębianiu się w swoje finanse jest poszukiwanie zbędnych wydatków i ich eliminowanie. Warto też założyć domową “świnkę” na oszczędności.

Po pierwszym miesiącu, w którym zapisujemy wszystkie wydatki, następuje miesiąc oszczędzania, w którym wszystkie monety i banknoty pochodzące z oszczędności wrzucamy do świnki. Po kolejnym miesiącu porównujemy wydatki z tego i poprzedniego miesiąca oraz przeliczamy zawartość świnki – która może pozytywnie zaskoczyć.

 

 

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię