Afera e-mailowa i strajk nauczycieli z 2019 roku

W 2019 roku, w kwietniu rozpoczął się ogólnopolski strajk nauczycieli, w którym wzięło udział kilkanaście tysięcy placówek – szkół i przedszkoli w całej Polsce.

Według danych Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) do strajku przystąpiło 80% placówek, według Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN)- tylko 48,5%. (warto dodać, że MEN nie potrafił wskazać konkretnej liczby placówek, podczas gdy ZNP wskazuje liczbę ok. 15 tysięcy.)

Zobacz także: Polska ma najbardziej niebezpieczną żywność w UE – wstrząsający raport NIK.

Był to największy strajk w oświećcie po 1989 roku. Resortem edukacji kierowała wówczas Anna Zalewska (obecna europoseł z ramienia PiS), negocjacje ze związkowcami prowadziła jednak przede wszystkim ówczesna wicepremier do spraw społecznych – Beata Szydło oraz szef kancelarii premiera Mateusza Morawickiego – Michał Dworczyk.

14 stycznia światło dzienne ujrzały kolejne maile pochodzące ze skrzynki pocztowej Dworczyka, które ukazują prawdziwych stosunek „Prawa i Sprawiedliwości” do społeczeństwa.

 

„Zostaną dobici i poniżeni”

Nauczyciele nie cieszą się w Polsce szacunkiem rządzący postanowili wykorzystać przede wszystkim tę kwestie. Telewizja Publiczna prezentowała społeczeństwu jaki to „miód” pracować jako nauczyciel – 18 godzinny tydzień pracy, wakacje, ferie, przerwy świąteczne, nie zabrakło również kosmicznych wyliczeń według, których nauczyciele mają zarabiać średnio po 5-6 tysięcy złotych.

Większość społeczeństwa szybko podchwyciła rzucane przez PiS hasła, rosło niezadowolenie rodziców z faktu, że nie mają co zrobić z dziećmi – przy rodzinnych stołach, w mediach społecznościowych, na ulicy słychać było ostrą krytykę wobec nauczycieli. Mało kto jednak zadał sobie trud aby zweryfikować „fakty” sprzedawane w mediach – 18 godzin pracy dotyczy tylko czasu przed tablicą – przygotowanie lekcji, materiałów dodatkowych, sprawdzianów; sprawdzanie prac; kontakty z rodzicami, którzy potrafią wypisywać w niedzielę o 22 – tego czasu nikt nie liczył, każdy wyjazd na wycieczkę z uczniami to dla nauczyciela praca 24 godziny na dobę i wolontariat (powszechnie nie wypłaca się tzw. delegacji obowiązujących w kodeksie pracy, nauczyciel ma więc płacone tylko za czas, który normalnie spędziłby w szkole). To tylko niektóre przykłady.

Strajk, o którym mowa zaczął się 8 kwietnia 2019 roku, 16 kwietnia dyrektor Departamentu Studiów Strategicznych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – Andrzej Klarkowski wystosował wiadomość mailową, która za pośrednictwem Tomasza Poręby (kierował wówczas kampanią PiS w wyborach do Parlamentu Erupejskiego) otrzymał m.in. Michal Dworczyk. Wiadomość stanowiła analizę przebiegu i odbioru strajku m.in w mediach społecznościowych, można w niej przeczytać karygodne iżenujące stwierdzenie: „dane jednoznacznie wskazują, że pomimo wsparcia (coraz słabszego #strajknauczycieli w dużych miastach, partia rządząca skutecznie komunikuje się ze swoim elektoratem na terenach wiejskich oraz małe miasta [..] nauczyciele jako grupa w następnych kilkudziesięciu godzinach zostaną dobici i poniżeni falą hejtu […] dynamika zasięgów i zainteresowania wskazuje, że strajk będzie tracił na dynamice, a zdenerwowanie rodziców będzie rosło”, „politycznie i wizerunkowo #PiS utrzyma poparcie w swoim twardym elektoracie”. W mailu znalazła się również przestroga, że „pomimo porażki strajku nauczycieli opozycja zyskała bardzo zmobilizowaną grupę potencjalnych sympatyków przed zbliżającymi się wyborami”.

Do wiadomości dołączono link do analizy mediów społecznościowych przeprowadzonej przez portal „Polityka w sieci”, także w tej analizie znajdują się podobne stwierdzenia: „nauczyciele od początku trwania strajku są eksterminowani hejtem płynącym z sieci. Zjawisko niepohamowanego hejtu, które głównie spotyka ich podopiecznych spadło na nauczycieli z ogromnym impetem”. Jak przekonuje Michał Fedorowicz, analityk Instytutu Badań Internetu i Mediów Społecznościowych, który był autorem przytoczonej przez Klarkowskiego w korespondencji analizy twierdzi – „To była ogólnodostępna analiza, więc nie jestem zdziwiony, że z niej korzystano. Na co dzień prowadzimy analitykę mediów społecznościowych, która polega między innymi na badaniu zainteresowania i sentymentów wobec różnych tematów. Wtedy już po 12 godzinach strajku obserwowaliśmy niezadowolenie narastające w małych miastach.

Broniarz i możliwe kierunki ataku

14 stycznia ujawniono także mail, którego autorem miał być Krzysztof Wilamowski – szef biura prasowego Prawa i Sprawiedliwości. Wiele o stosunku tej partii do obywateli, mówi już sam temat wiadomości z 8 marca 2019 roku – „Co mamy na Broniarza….Możliwe kierunki ataku”. Adresatami byli m.in. Dworczyk oraz ówczesna rzecznika PiS – Beata Mazurek. Treść maila zawiera także „propozycję materiału do emisji w mediach”. Znajdują się tam m.in zdjęcia Sławomira Broniarza z politykami partii opozycyjnych z różnych publicznych wydarzeń. Ujęto również zawiera też sześć „możliwych kierunków ataku”, m.in. komunikaty, że „gdy PO zamroziła zarobki nauczycieli nie organizował strajku generalnego, teraz gdy zarobki rosną chce zablokować pracę szkół” czy „sam Broniarz dba o swoje zarobki, bierze kilka razy więcej niż nauczyciel”. Broniarzowi wypominano także „bierną postawę” za rządów PO-PSL, „jawne zaangażowanie po stronie opozycji” a także to, „że protestuje przeciwko temu, co akurat jest mu wygodne”.

Jak komentuje Sławomir Broniarz – „Bez względu na to, kto jest autorem tej analizy, tak wtedy, jak i teraz uważam, że to rząd uruchomił wobec nas zorganizowany przemysł pogardy […[ Nie mam powodu, by wątpić w prawdziwość tych wiadomości, tym bardziej że załączone do nich zdjęcia z politykami opozycji właśnie pan Michał Dworczyk przyniósł na prowadzone z nami negocjacje i próbował mnie nimi zdyskredytować w odbiorze pozostałych uczestników tych spotkań.” Prezes ZNP przypomina również, że stwierdzenie „Broniarz jest w totalnej opozycji” powtarzali w tym czasie czołowi politycy PiS, m.in Mariusz Błaszczak i Jacek Sasin; jak twierdzi – „Ale to nie jest tak naprawdę najgorsze. Gorsze jest, że ten przekaz, który wtedy szedł od władzy, pokazywał, iż należy nas gnoić i gnębić, jest katastrofalny z punktu widzenia przyszłości edukacji […] To był zorganizowany przemysł pogardy, pal licho wobec mnie, ale to było wymierzone we wszystkich nauczycieli. Oni sobie na to nie zasłużyli.” Aby przypomnieć retorykę PiS rodem chłopa z sierpem w średniowieczu można przytoczyć wypowiedź obecnej sędzi Trybunału Konstytucyjnego Krystyny Pawłowicz z 5 kwietnia 2019 r. – „To NIE jest strajk 'szkolny’, bo NIE strajkują UCZNIOWIE, LECZ wbrew zasadom etyki nauczyciel. NAUCZYCIELE I WYCHOWAWCY, PRZECIWKO dobru UCZNIÓW!!! I to jest postawa niewiarygodnie nieuczciwa, wymierzona w całe polskie PAŃSTWO i demokratycznie wybrane władze. To PUCZ NAUCZYCIELSKI!” (pisownia oryginalna).

„Strajk polityczny – Przekierować na Scheta”

Kilka godzin po publikacji z analizą mediów społecznościowych i planami publikacji wobec Sławomira Broniarza ujawniono kolejną wiadomość, której autorem miał być Piotr Agatowski – nieoficjalny doradca prezydenta Andrzeja Dudy. W tym miejscu przypominamy, żona prezydenta, pierwsza dama – Agata Duda zanim jej maż został prezydentem RP była czynną zawodowo nauczycielką. W mailu wysłanym 17 kwietnia zatytułowanym „strajk polityczny” można przeczytać: „Tak, wszyscy nasi w mediach 'odpowiedzialni za ten strajk panowie Broniarz i Schetyna… itp.’ w TVP i innych obiektywnych mediach, nie dać mu uciec, bo strajk się skończy, a on wyjdzie suchą nóżką. Dziś słyszałem rozmowę dwóch osób popierających opozycję, że pokłócili się w domu kto z dziećmi zostaje i że już ich szlag trafia. To musimy przekierować na Scheta. W necie ich wspólne fotki itd.” Wiadomość spuentowana jest stwierdzeniem: „Panie Broniarz, Panie Schetyna zakończcie strajk, bo szkodzicie nie tylko dzieciom, ale też rodzicom dzieci, którzy coraz częściej przez wasze działania mają trudności w codziennym funkcjonowaniu w pracy, w obowiązkach. Następnie przystąpimy do okrągłego stołu, by wypracować nowoczesny model systemu edukacji uwzględniający również wynagrodzenia nauczycieli”. Do narracji o strajku włączyli się także premier Morawiecki oraz Anna Plakwicz, sprawująca stanowisko dyrektora Wojskowego Centrum Edukacji Obywatelskiej; oboje poprali przedstawiane pomysły. Przytoczone zdanie Tomasz Poręba miał zalecić Dworczykowi, aby wypowiedział w programie Moniki Olejnik: „to zdanie co rozesłałem poniżej, oczywiście nie musi być takie, bo to na szybko pisałem ale chodzi ogólnie o sens”. Dobitnym potwierdzeniem autentyczności maili jest fakt, że Dworczyk, faktycznie wystąpił niedługo potem (17 kwietnia) w programie Moniki Olejnik i wypowiedział podobne zdanie:Stąd apel do pana Broniarza, do pana Schetyny, żeby nie podburzali strajkujących nauczycieli, żeby nie chcieli radykalizacji nastrojów. Tylko żebyśmy mogli wypracować porozumienie dla uczniów i nauczycieli”. Co więcej, w kolejnym mailu Dworczyk chwali się „kolegom”, że powiedział to czego oczekiwali.

 

Nauczyciel egoista-terrorysta – „Kasa ważniejsza niż dzieci”

O hejcie jaki w trakcie strajku wylał się na nauczycieli dyskutowano już w czasie jego trwania. Broniarz przypomina, tekst opublikowany w „Gazecie Polskiej” zatytułowany „Kasa ważniejsza niż dzieci”, w którym podkreślano prostolinijny egoizm nauczycieli, dla których liczą się tylko pieniądze a jego osobę przedstawiano jako terrorystę , który jako zakładników bierze dzieci. Jak komentuje dziś Magdalena Kaszulanis – rzeczniczka ZNP: „Nie pozwaliśmy wówczas Gazety Polskiej tylko dlatego, że nie chcieliśmy nakręcać ataków tego tytułu i woleliśmy dyskutować merytorycznie, przedstawiając fakty i dane”. Wkrótce jednak podobna narracje przyjęła Barbara Nowak – małopolska kurator oświaty (dokładanie ta, która niedawno nazywała szczepionki eksperymentem zniechęcając rodziców do szczepienia dzieci); za swoje stwierdzenie o „wzorowaniu się na totalitarnych systemach takich jak komunizm i faszyzm” została sądownie zobowiązana do przeprosin.

Rozczarowania postępowaniem rządu, nakręcaniem hejtu nie kryli nauczyciele. Marcin Zaród (nauczyciel roku 2013) wystąpił wtedy z apelem – „chciałem zaapelować do pana prezydenta, aby jego media i media jego rządu przestały szczuć na nauczycieli”, swój apel Zaród skierował wobec ataku na nauczycielkę zaatakowaną przed wejściem do swojej szkoły, kiedy szła z dzieckiem. Przytoczyć można także komentarz Marty Florkiewicz-Borkowskiej, Nauczycielki Roku 2017 – „Nie przypuszczałam, że temat dotknie także bezpośrednio grupy zawodowej, do której ja należę. Wstyd mi, że rząd nakręca spiralę hejtu kierowaną w nauczycieli. Przykro mi z tego powodu. Bo moi uczniowie to widzą. Rozumiem, że każdy ma prawo mieć swoje zdanie, swoją opinię, poglądy, ale nie ma mojej zgody na traktowanie ludzi w tak ohydny sposób, jakim jest publiczne obrażanie, wyzywanie, oczernianie i znieważanie. Martwi mnie także brak reakcji rządu, a przykład idzie z góry. Przecież podstawową wartością człowieczeństwa jest szacunek do drugiego człowieka. Czyżbyśmy zatracali nasze człowieczeństwo?”

Strajk nadal jest tematem

Wobec strajku, oraz po nim nauczyciele stanęli przed wyborem „pasja czy zawód”. Nawet w kontekście pasji, trudno poświęcać się czemuś, czego nikt nie docenia i gdzie jest się hejtowanym. Spośród ankietowanych nauczycieli aż 81% popierało strajk, podobnym, liczącym 70% poparciem cieszyli się nauczyciele wśród uczniów. Gorzej było u rodziców, gdzie nauczyciele zyskali 54% poparcia. Jak jednak zauważają autorzy postrajkowego raportu – „Warto jednak zaznaczyć, że brak poparcia dla strajku ze strony rodziców często wynikał z frustracji – obecność dzieci w domu zamiast w szkole wymuszała zasadniczą reorganizację życia zawodowego i rodzinnego”. Politycy PiS do tej pory nie zmienili retoryki – uważają, że strajk na polskich uczniach odbił się równie mocno jak pandemia. W kontekście maili, które ujrzały światło dzienne – przykrym jest fakt, że w Polsce rządzący pozwalają sobie jawnie szykanować określone grupy obywateli i opracowują między sobą sposoby jak to robić. To jawne pogwałcenie Praw Człowieka w niby „demokratycznym” kraju przez niby „katolickie” władze. Wsparcie nauczycielom zarówno wobec strajku, po nim, w obliczu reformy „lex Czarnek” okazują politycy opozycji. Dla nich sytuacja, w których rządzący „jarają się” hejtem wylewanym na nauczycieli jest żenująca.

ZNP składa wniosek do prokuratury – „Nie zgadzamy się na hejt i poniżanie nauczycieli!”

Prezes ZNP oświadczył we wtorek (18.01), że jeszcze w tym tygodniu złoży wniosek do prokuratury o wszczęcie dochodzenia w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa zniesławienia pracowników oświaty jako grupy zawodowej oraz przestępstwa zniesławienia Związku jako osoby prawnej tj. przestępstw określonych w art. 212 § 2 Kodeksu Karnego. Jak podkreślał Broniarz podczas konferencji – „Przestępstwo zniesławienia jest ścigane z oskarżenia prywatnego jednakże zgodnie z art. 60 § 1 KPK prokurator wszczyna postępowanie jeśli wymaga tego interes społeczny […] sprawa dotyczy ponad 600 tysięcy nauczycieli […] Żądamy wyjaśnienia tej sprawy przez odpowiednie instytucje.” Prezes ZNP podkreślał, że złamane zostały podstawowe zasady dialogu społecznego„My, przygotowywaliśmy na te negocjacje z rządem dane, analizy, statystyki płacowe i argumenty. Jeśli w tym czasie strategia rządu polegała na – tu cytat: „dobiciu i poniżeniu nauczycieli za pomocą hejtu” – to mamy do czynienia z bezprecedensową sytuacją, jawnym złamaniem podstawowych zasad dialogu społecznego”. Zgodzić, się należy także ze stwierdzeniem, że negatywne skutki zafundowanego przez rządzących hejtu wobec nauczycieli odczuwane są do dziś: „Jak wynika z ujawnionych maili masowy atak był wcześniej zaplanowany. Nauczycieli zalano falą hejtu. Skutki tego masowego hejtu nauczyciele odczuwają do dzisiaj. Pokazują to wyniki badań, świadczą o tym rozmowy z nauczycielami.” Jak dalej zaznaczył: „Rząd, który atakuje i hejtuje swoich nauczycieli, tak naprawdę nie dba o przyszłość swojego kraju”

Jakie polskie dania dla Amerykanów?

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię