Łukaszenka nie przeprowadzi Inwazji na Ukrainę?

Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę załamał się rosyjski plan – rosyjscy żołnierze nieprzygotowani do wojny nie robią takich postępów jakby tego chciał Putin, nie mają chęci do walki, występują problemy z zaopatrzeniem.

Rządzący Rosją nie spodziewał się również, że jego decyzja o inwazji spotka się z tak jednobrzmiącym sprzeciwem zachodu, że w sankcje państwowe włączą się z własnej inicjatywy prywatne firmy i wielkie koncerny. Gospodarka Rosji zaczyna mieć poważne problemy, wojna stoi w miejscu, a Putin mobilizuje swoich sojuszników. Od jakiegoś czasu coraz głośniej mówi się, że na pomoc Rosjanom zdecyduje się przywódca Białorusi. Czy naprawdę?

 

 

W sobotę (12 marca) doradca ukraińskiego ministra spraw wewnętrznych Wadym Denysenko stwierdził, że „Myślę, że Łukaszenka zrobi wszystko, co w jego mocy, aby w najbliższej przyszłości nie doszło do inwazji naziemnej z Białorusi”. Jak dalej tłumaczy przedstawiciel ukraińskiego MSW – „Najwyraźniej Łukaszenka bardzo boi się wszczynania takich działań wojennych. Rozumie, że gdyby to zrobił, to jego czas na stanowisku prezydenta byłby tym samym zakończony. Białoruś ma małą armię, liczącą tylko 40 tys. ludzi. Według różnych szacunków gotowych do walki jest 5-8 tys., maksymalnie – 10 tys. Wrzucenie tej armii tutaj teraz, w takich warunkach, oznacza kilka tysięcy trumien. Ludność Białorusi jest kategorycznie przeciwna takim awanturom”.

Już w piątek ukraińskie media oraz instytucje rządowe ostrzegały, że właśnie tego dnia może mieć miejsce inwazja Białorusi, która włączy się do wojny po stronie Rosji. Przewidywania się jednak nie sprawdziły. Wygląda na to, że nawet Łukaszenka nie wierzy już w powodzenie Putina, woli stać z boku i patrzeć jak tonie okręt (Rosja).

 

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię