Widmo dymisji Zbigniewa Ziobro, Kaczyński gotów by go poświęcić.

Foto: Twitter @ZiobroPL

Prezes PiS Jarosław Kaczyński jest coraz bliżej zdymisjonowania szefa Solidarnej Polski – Zbigniewa Ziobro.

Pozbycie się ministra sprawiedliwości ma zapewnić Polsce poprawę stosunków z Unią Europejską i wypłatę unijnych funduszy – do tego konieczna jest likwidacja Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, którą blokuje polityk.

Ewentualne usunięcie Ziobry niekoniecznie musi oznaczać usunięcie Solidarnej Polski z koalicji. Kaczyński zamierza wdrożyć dokładnie takie samo rozwiązanie jak w przypadku Jarosława Gowina i jego Porozumienia.

W maju 2020 roku Gowin protestował w sprawie wyborów kopertowych, coraz odważniej krytykował także rząd, którego był członkiem. Skutkiem takiej postawy była polityczna egzekucja, która przyszła kilka miesięcy później. Podobnie też Zbigniew Ziobro – od dawna pracuje na swoją dymisję.

Jednym z głównych powodów ma być blokowanie likwidacji Izby Dyscyplinarnej, której domaga się UE, co skutkuje brakiem wypłat dla Polski zgodnie z Krajowym Planem Odbudowy. Z wyliczeń, które poczynił prezes PiS wynika jasno, że jeżeli pieniądze z UE nie trafią szybko do Polski, zabraknie środków na realizację wielu zapowiedzi rządzących.

 

Ziobro a Morawiecki.

Zbigniew Ziobro, co nie jest szczególną tajemnicą nie jest fanem premiera Mateusza Morawieckiego, którego autorytet uparcie podważa przy różnych okazjach. Kaczyński, jednak nie zamierza rezygnować z obecnego premiera – z badań, które przeprowadzono wśród elektoratu PiS wynika, że obecny szef rządu cieczy się większym poparciem wśród ludzi niż u kolegów partyjnych, co dla prezesa jest najważniejsze. Tak w jednym wywiadów Kaczyński wypowiadał się o Morawieckim na tle jego konfliktu z ministrem sprawiedliwości: “Każdy ma przeciwników. Mateusz Morawiecki to bardzo zdolny, najzdolniejszy człowiek w polskiej polityce. (…) Często jego przeciwnicy mają coś przeciwko, bo nie podoba im się, że po prostu jest od nich lepszy. Cieszę się z tego, że mamy w drużynie Morawieckiego, choć są tacy – szczególnie w tym samym pokoleniu, co Morawiecki – którzy patrzą na to inaczej. Ale takie jest życie”.

Sytuacji Ziobry nie poprawia fakt, że ostatnio otwarcie skrytykował premiera w mediach: “To sztandarowy projekt pana premiera. Zapewniał nas, że program został pieczołowicie przygotowany przez jego najlepszych ekspertów. Dlatego jesteśmy obecną sytuacją zaskoczeni i liczymy, że sprawa szybko się wyjaśni”. Podważanie autorytetu premiera i “człowieka Kaczyńskiego” musiało od dawna boleć prezesa, który i tak już długo tolerował tę sytuację. Z nieoficjalnych wiadomości wynika, że PiS już pod koniec 2021 roku miał straszyć Solidarną Polskę wcześniejszymi wyborami.

Sprawdzone rozwiązanie

Można się tylko spodziewać, że wobec Ziobry PiS zastosuje sprawdzone rozwiązanie, którym jest wyrzucenie z rządu lidera koalicjantów i jednocześnie zachęcenie jego ludzi do buntu i przejścia na stronę PiS. W 2006 roku postąpiono tak z Andrzejem Leperem, który stracił stanowisko wicepremiera i ministra rolnictwa podczas gdy jego partyjni koledzy zachowali swoje funkcje.

Dokładnie taki sam scenariusz zrealizowano wobec Gowina w ubiegłym roku. Kalkulacje Kaczyńskiego nie zawiodły, dymisja lidera Porozumienia nie spowodowała odejścia wraz z nim polityków z jego ugrupowania – aż 5 z nich zachowało funkcje. PiS zdążył już dać do zrozumienia, że rozłamowcy w partii koalicyjnej mogą liczyć na nagrody za wbijanie noży w plecy obalanego lidera, jedną z nagród mają być szczególne względy przy ustalaniu list wyborczych.

 

Próby przeciągnięcia na stronę PiS polityków Solidarnej Polski trwają od dłuższego czasu, niedawno na przykład Jan Kanthak otrzymał stanowisko w resorcie Sasina. Na chwilę obecną prezes może liczyć na 3-4 dotychczasowych zwolenników Ziobry. Mało prawdopodobne jest, aby opuścili Ziobrę na przykład Michał Woś lub Michał Wójcik. Sytuację PiS poprawia fakt, że politycy Solidarnej Polski są świadomymi że widmo przedterminowych wyborów w połączeniu ze słabymi notowaniami SP bez PiSu może się wiązać dla nich końcem kariery.

Jeden z polityków przyznaje: “Ziobro jako ofiara na ołtarzu UE, to plan, który może chodzić prezesowi po głowie, ale czym to się skończy, nikt nie wie”. Zbigniew Ziobro znalazł się w ślepej uliczce – nie może już wycofać się z antyunijnej retoryki, wysuwanych pod adresem premiera, i twardej postawy wobec Brukseli – wszystkie te elementy skutkują też zastrzeżeniem stosunków polsko-europejskich. Ziobro może zostać więc poświęconych dla dobra rządzących i Polski.

Skąd obecnie możliwość rewolucji w rządzie?

PiS ma sporo problemów: obrona granicy z Białorusią, która nie dostarczyła tylu punktów wśród wyborców ilu spodziewał się prezes; niepowodzenia i błędy “Nowego Ładu”; rosnąca inflacja i ogromne podwyżki; coraz ostrzejsza krytyka rządzących – nawet wśród jego wyborców. Trudno na to wszystko dźwigać ciężar konfliktu z UE, którego głównym prowodyrem jest Ziobro, pozbycie się go pozwoliłoby rządzącym skupić się na innych problemach. Dla PiS liczy się również znalezienie winnego całego zła aby podać do publicznej wiadomości, w co Ziobro wpisuje się idealnie. Już na scenie politycznej można zaobserwować obwinianie resortu sprawiedliwości o system Pegasus, którego początkowo się wypierał. Jak komentuje jeden z polityków PiS: “Kaczyński będzie mógł bronić pomysłu używania Pegasusa, a jeśli znajdą się dowody, że używano go bezprawnie, winę zwali na ludzi Ziobro”

Kto zastąpi Zbigniewa Ziobro?

Ci, którzy uważają, że scenariusz rządów PiSu bez Ziobry jest niemożliwy, gdyż wiąże się z utratą nawet 15 posłów i większości mogą się zdziwić. Rząd mniejszościowy nie musi być dla PiSu problemem, już wcześniej spływały bowiem sygnały choćby z PSLu, który może poprzeć PiS w wielu sprawach pod warunkiem pozbycia się z rządu Ziobry – takie zdanie wyrazili m.in Marek Sawicki oraz Władysław Teofil Bartoszewski.

 

Ewentualny sojusz z PSLu z PiSem może być również zwiastowany przez powrót Waldemara Pawlaka. Nie do pokonania jest jednak niechęć do rządzących obecnego lidera – Władysława Kosiniaka Kamysza, który doskonale pamięta upokorzenia serwowane mu przez media prorządowe.

PiS popierany jest także przez ugrupowanie Kukiz15, w niektórych kwestiach może liczyć także na narodowców z Konfederacji, wobec których, co nietrudno zauważyć obchodzi się raczej delikatnie. Warto pamiętać, że Kaczyński propozycję współpracy może również kierować do konkretnych posłów. Prezes z nadzieją na współpracę patrzy także w kierunku Lewicy, gdzie wymienia się m.in Zandberga i 5 posłów Razem.

Wzrost inflacji w Polsce

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię