Bovska dla Ameryki po polsku: „Ciągle słyszę, że gdzieś nie pasuję”

Mogłaby prowadzić kursy artystycznej niezależności. Magdalena Grabowska-Wacławek, która na polskim rynku muzycznym jest Bovską, to nietuzinkowa indywidualistka. O ile muzycy spod znaku disco-polo są na scenie owcami, o tyle Bovską spokojnie można zakwalifikować jako scenicznego kota.

Wypłynęła w 2016 roku z „Kaktusem”. Rok póżniej strzeliła nas w „Pysk” by jesienią 2018 zaserwować „Kęsy”. Z płyty na płytę inna. Ciekawsza, bardziej zaskakująca. Udało jej się wyjść z cholernie niekomercyjnego kąta do rozświetlonego laserami klubu. Bo przy niej się fajnie tańczy.

Skończyła dwie uczelnie. Obie artystyczne: Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina i Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. Lubi egzotyczne miejsca, choć nie jest fanką latania. Fragment o whisky z colą został zaczerpnięty z jej autobiografii. Jej mąż tworzy filmy animowane. Bardziej artystycznie się nie da więc dobrze, że podczas koncertów śpiewa i tańczy w adidasach. Poznajcie Bovską.

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię