Czy PiS szpieguje polityków opozycji?

W grudniu tego roku amerykańska agencja prasowa Associated Press podała do wiadomości, że funkcjonująca przy Uniwersytecie w Toronto kanadyjska grupa Citizen Lab poinformowała niektóre znane osoby w Polsce o tym, że były szpiegowane przy użyciu oprogramowania Pegasus autorstwa izraelskiej spółki NSO Group.

Na liście osób szpiegowanych znajdowali się m.in Krzysztof Brejza – polityk Platformy Obywatelskiej z Inowrocławia, adwokat Roman Giertych oraz prokurator Ewa Wszosek. Zleceniodawcą inwigilacji mogli być rządzący w Polsce przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Jak informuje analityk z grupy Citizen Lab John Scott-Railton – “Intensywne tempo włamań na telefony Brejzy i Giertycha wskazuje na wyjątkowy poziom obserwacji, który rodzi pytania o nadużycia władzy”.

Pegasus to specjalistyczne oprogramowanie służące do elektronicznej inwigilacji użytkowników komputerów, smartfonów i tabletów – jest sprzedawany wyłącznie służbom niektórych państw, jak chwalą się autorzy – potrafi przechwycić niemal każdą zawartość szpiegowanego urządzenia. Co ciekawe, autorzy oprogramowania – grupa NSO oficjalnie twierdzą, że zajmują się “rozwijaniem oprogramowania do zapobiegania oraz śledzenia działalności terrorystycznej i przestępczej”.

 

Aplikacja instalowana jest na urządzeniu ofiary poprzez kliknięcie w specjalny link za pomocą którego dokonywane jest tzw. “remote jailbreak”, który wykorzystuje luki bezpieczeństwa w urządzeniu. Pegasus osadza się na urządzeniu ofiary, bez jej wiedzy i zgody komunikuje się ze swoim operatorem przekazując mu dostęp do niemal wszystkich czynności dokonywanych przez ofiarę na urządzeniu. Jak podkreślają specjaliści “Pegasus to kompleksowe narzędzie pozwalające na totalną kontrolę nad zainfekowanym urządzeniem, z którego program potrafi przechwycić właściwie każdą zawartość.” Przechwycone mogą być zatem zdjęcia, wpisy w kalendarzu, maile, połączenia, smsy, ustawienia, przechowywane pliki – dosłownie wszystko.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Citizen Lab do telefonu Krzysztofa Brejzy włamano się aż 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 do 23 października 2019 roku. We wspomnianym okresie polityk był szefem sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej – rodzi to zatem pytania o uczciwość wyborów i kampanii. Jak komentuje na Twitterze Brejza: “33 potwierdzone włamania Pegasusem w kampanii wyborczej na dwa moje telefony. Przed chwilą takiego newsa na cały świat podało Associated Press. Trudno się dziwić, że stosując takie metody PiS wygrał wybory”

Urządzenie adwokata Romana Giertycha mogło zostać zhakowane przynajmniej 18 razy, adwokat mógł być inwigilowany w związku z wszczętym pod koniec lutego 2018 roku przeciwko niemu śledztwie dotyczącym wyprowadzenia środków ze spółki Polnord – tego rodzaju przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu mieszczą się w grupie przesłanek prawnych dopuszczających legalną inwigilację. Jak na Twitterze pisze Roman Giertych: “W sprawie Polnordu sądy (w tym Sąd Okręgowy w Warszawie, który w Polsce wydaje zgodę na podsłuchy) 30 razy wyśmiewały wręcz zarzuty oraz zawiadamiały o przestępczych działaniach CBA na moją szkodę. Żaden sędzia nie zgodziłby się na Pegasusa u adwokata, posła, czy prokuratora!”

W kolejnym wpisie prawnik zwraca się z apelem: “Zachęcam wszystkich dziennikarzy, parlamentarzystów, sędziów i prokuratorów do sprawdzania swojego telefonu”.

Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że jako czynny adwokat Roman Giertych miał dostęp do poufnych materiałów powierzonych mu przez klientów, ich naruszenie jest pogwałceniem tajemnicy zawodowej.

 

Przedstawiciele grupy Citizen Lab nie są w stanie określić kto dokładnie był zleceniodawcą szpiegowania, podkreślono jednak, że jedynymi klientami izraelskiej firmy są agencje rządowe. Fakt, jakoby służby nielegalnie wykorzystywały metody kontroli operacyjnej do politycznych rozgrywek podważył w czwartek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn – “W Polsce kontrola operacyjna może być prowadzona po uzyskaniu zgody Prokuratura Generalnego i po wydaniu stosownego postanowienia przez sąd. Te procedury są dochowywane i polskie służby działają zgodnie z prawem”. Jak informuje polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro – „Nie mam żadnej wiedzy, aby w Polsce były podejmowane bezprawne działania służące inwigilacji obywateli. Natomiast wiem, że polskie państwo nie jest bezradne wobec osób, co do których zgromadzono materiał wskazujący na możliwość popełnienia przestępstw”.

W wypowiedzi ministra nie trudno dostrzec podobieństw do tłumaczeń reżimów totalitarnych, które jako ostoja sprawiedliwości podkreślają, że są atakowane ze strony całego świata, w przypadku ministra Ziobry, wrogiem numer jeden jest Unia Europejska. Ziobro tuż po konferencji prasowej przyznał że: “Mogę powiedzieć generalnie na temat stosowania narzędzi dopuszczalnych prawnie, służących inwigilacji obywateli w każdym państwie demokratycznym (…). Polskie państwo, tak samo, jak inne państwa mogą korzystać z takich narzędzi. Oczywiście tylko zgodnie z prawem, jeżeli są ku temu podstawy, na podstawie procedur prawnych”.

W Poniedziałek (27.12) dziennikarz Polsat News zapytał o tę sprawę prezydenta RP Andrzeja Dudę, który stwierdził, że – “Od tego są parlamentarzyści, żeby te sprawy były wyjaśnione w parlamencie”. Prezydent nie wyklucza jednak możliwości powołania komisji śledczej, jeśli taka będzie decyzja posłów; jak jednak dodał: “Nic nie słyszałem, by były jakiekolwiek dowody na tę okoliczność, ja ich nie widziałem i nigdy nie miałem żadnej korespondencji w tej sprawie. Uważam, że jeśli pojawiają się takie twierdzenia, to sprawa wymaga wyjaśnienia […] W parlamencie jest komisja ds. służb specjalnych, może być to przedmiotem dyskusji.”

Do sprawy związanej z podsłuchami odniósł się także prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński – jak zapewnia poprosi o wyjaśnienia w sprawie inwigilacji, nie wierzy jednak w te doniesienia – “Nie wiem, co z tym Pegasusem. Dostałem pismo od dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej, by wyjaśnić wątpliwości wokół rzekomego podsłuchu wobec Romana Giertycha. To się miało dziać w roku 2019, nie byłem wówczas wicepremierem do spraw bezpieczeństwa, nie mam o tym większego pojęcia” dodał również: “Sprawdzę tę sprawę. Panowie, pół-żartem, to mogę tylko doradzić używanie takiego telefonu, jaki mam ja. Stary, wysłużony, choć chyba może filmować, jak się naciśnie odpowiedni przycisk”

Tymczasem po wybuchu afery podsłuchowej politycy opozycji obawiają się korzystania z telefonów. Jak nieoficjalnie dowiedzieli się dziennikarze, posłowie Platformy Obywatelskiej planują wprowadzić oficjalną p[procedurę wyłączania telefonów w trakcie ważnych rozmów, w klubie Lewicy już obowiązują podobne zalecenia bezpieczeństwa. Z odważnym oskarżeniem wystąpił polityk KO Borys Budka stwierdzając, że: “na czele polskiego rządu stoją ludzie, którzy zostali w I instancji skazani za nadużycia władzy i których kolega partyjny, czyli prezydent Andrzej Duda ułaskawił”.

Czy można odnieść sukces bez wykształcenia?

 

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię