Kpił z pandemii – umarł w szpitalu po zachorowaniu na Covid

W wieku 40 lat zmarł raper i muzyk Marcus Birks. Jak podaje prasa, na początku sierpnia mężczyzna trafił na oddział intensywnej terapii szpitala Royal Stoke University Hospital w związku z zachorowaniem na COVID.

Briks słynął ze swojego sceptycyzmu zarówno odnośnie koronawirusa jak i całej pandemii. Po zachorowaniu zupełni inaczej zaczął patrzeć na całą sprawę.

Czytaj również: Wiosną 2022 COVID-19 może być “opanowany”. Jest jeden warunek.

Po śmierci Briksa, jego ciężarna żona napisała poruszający post na Instagramie: „Ból, który odczuwam pisząc te słowa jest nie do zniesienia. Moje serce zostało wyrwane, moja dusza i świat się rozpadły. Złożyłam mu obietnicę, że będę codziennie mówiła naszemu synkowi, jak bardzo go kocha, jaki jest wyjątkowy i że byłby najlepszym tatą, jakiego syn może sobie życzyć.”

https://www.instagram.com/p/CTHB6IusBDy/

 

Przed śmiercią Birks w wywiadzie dla BBC powiedział, że rzadko chorował, więc nie martwił się o zachorowanie na Covid. Dodał również, że informacje o szczepionce zostały wypaczone przez media społecznościowe i antyszczepionkowców.

„Kiedy czujesz, że nie masz wystarczająco dużo oddechu, jest to najstraszniejsze uczucie na świecie” – powiedział. „Pierwszą rzeczą, jaką powiem całej mojej rodzinie i każdemu kogo spotkam na swojej drodze będzie zalecenie, żeby się zaszczepili”

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię