Nowy Orlean – miasto jazzu, bluesa i kultury kreolskiej

Południowo – wschodnia Luizjana jest siedzibą jednego z najbardziej niezwykłych miast świata, obrosłego legendą niemal od chwili swojego powstania. Leży tu największe miasto stanu, a zarazem główny port morski kraju.

Nowy Orlean, bo o nim mowa, to miasto pełne łodzi, dorożek, francuskiej architektury i muzyki jazzowej. Otoczone dziką przyrodą, historycznymi plantacjami bawełny i polami bitewnymi wojny secesyjnej, klimat ma niezwykły.

Burzliwa historia miasta założonego pod koniec XVIII wieku przez francuskich osadników, potem przejętego przez Hiszpanów, żeby po latach znów wrócić do Francji, jako jej kolonia, a finalnie zostać odsprzedanym Stanom Zjednoczonym Ameryki Północnej, to tygiel, w którym mieszają się naleciałości wszystkich kultur. Metropolia oblewana wodami Zatoki Meksykańskiej jest trudno dostępna i narażona na liczne kataklizmy.

To tutaj słynny huragan Katrina dokonał największych zniszczeń. W roku 2005, w którym uderzył w ląd, zniszczył ponad 80% miasta. Dzisiaj jest ono już odbudowane i gotowe gościć turystów. A do zaoferowania ma wiele.

Nowy Orlean zamieszkały jest w dużej części przez potomków czarnoskórych niewolników wykorzystywanych do morderczej pracy na polach bawełny. Ci pozostawili po sobie wierzenia i kulturę, które w konglomeracie z naleciałościami świata zachodniego i zmuszaniem do przyjęcia religii katolickiej, stworzyły synkretyczną religię znaną dzisiaj jako voodoo. Ulice Nowego Orleanu są nią przesiąknięte podobnie jak jazzem. Wszędzie spotkać można stragany i sklepiki oferujące remedia na nieszczęśliwą miłość, pecha, czy mające unieszkodliwiać wrogów.

Odwiedzając najczarniejsze z miast USA w początkach roku, można trafić na paradę ku czci Joanny D’Arc. Wydarzenie odbywa się corocznie 6 stycznia, dla uczczenia zwycięskiej bitwy uznawanej za punkt zwrotny wojny stuletniej. Było to pierwsze tak znaczące zwycięstwo młodziutkiej Francuzki. Parada przechodzi w dniu rocznicy jej urodzin. Zwyczaj jest dość młody, bo zapoczątkowany w roku 2008, ale gromadzi tłumy. Sami uczestnicy są poprzebierani w stroje nie tylko z epoki. Całość robi piorunujące wrażenie.

Sercem Nowego Orleanu jest Dzielnica Francuska. To najstarsza , historyczna część miasta, w której znaczna część budynków przetrwała od końca XVIII – czyli początków miasta. Ocalałe z huraganu Katrina, zostały wpisane na listę National Historic Landmark. Pastelowe kamieniczki ozdobione żelaznymi balkonami zdają się czekać, aż staną na nich damy w wyszukanych sukniach, osłaniające cerę zwiewnymi parasolkami. To właśnie tu odbywa się słynna na cały świat Mardi Gras – impreza z okazji zakończenia karnawału.

 

Wielbiciele muzyki jazzowej koniecznie muszą się udać na Frenchmen Street. Ulica, przy której aż gęsto jest od klubów grających ten rodzaj muzyki na żywo, to prawdziwa gratka dla koneserów. Jednak, żeby posłuchać żywego jazzu nie trzeba wchodzić do klubów. Ulice, szczególnie wieczorami, aż roją się od grajków, a powietrze przesycone jest dźwiękami synkop i improwizacji.

Nowy Orlean to także nie lada gratka dla wielbicieli street artu. Wszechobecne murale czynią z miasta prawdziwą galerię sztuki. Poza ozdobionymi nimi ścianami magazynów i budynków dostępne są również płatne wystawy sztuki ulicznej. Po nasyceniu nią oczu można ochłonąć w chłodnych murach muzeum II wojny światowej i nabrać sił przed dalszym zwiedzaniem, a Nowy Orlean ma jeszcze wiele do zaoferowania…

MT

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię