Mieszkańcy Chicago nie czują się bezpiecznie

fot.Konrad Malus

Steven P. Levy, prezes firmy Sudler, która zarządza nieruchomościami w Chicago, wystosował list do burmistrz Lori Lightfoot. Podkreślił, że mieszkańcy i pracownicy nie czują się bezpiecznie z powodu rosnącej przestępczości w mieście.

Levy oskarża władze miasto o brak wsparcia i reakcji na falę wandalizmu, która w ostatnich tygodniach przelewa się przez miasto.

W swoim liście Levy napisał, że zapewnienie dobrego samopoczucia mieszkańcom jest jednym z jego podstawowych zadań, a w obecnej sytuacji trudno mu się wywiązać ze swoich obowiązków.

Dodał, że mieszkańcy, których reprezentuje, boją się paść ofiarą przemocy, sparaliżowani strachem zmieniają nawyki, a wielu myśli o przeprowadzce.

„Właściciele domów, których reprezentujemy, nie czują się bezpiecznie. Od Hyde Parku, przez, Gold Coast aż po Edgewater, mieszkańcy całego miasta ze strachu zmienili swoje nawyki. Unikają wieczornych spacerów. W nocy boją się podejść do okien i nie mogą korzystać ze wszystkich uroków swoich nieruchomości, w tym z balkonów i tarasów. Ich dzieci, które prawdopodobnie nie pójdą do szkół, muszą bawić się w domu, ponieważ w parkach i na placach zabaw jest niebezpiecznie” – napisał Levy. – Tak nie da się żyć i nie mogę winić lokatorów, kiedy mówią mi, że rozważają wyjazd z Chicago – dodał.

Levy zaznaczył, że jego przełożeni i zarządcy nieruchomości, a także dozorcy i pokojówki, mają utrudnione zadanie:

Personel ze strachem podróżował przez centrum miasta podczas zamieszek tylko po to, by na czas zgłosić na swoją zmianę. Blokowali drzwi śmietnikami drzwi, dzwonili po pomoc , a niejednokrotnie stawali twarzą w twarz z przestępcami „przemocą”.

Firma Sudler reprezentuje ponad 100 lokalnych stowarzyszeń kondominiów i ponad 22 tys, właścicieli domów oraz 38 tys. mieszkańców.

AL

Czy powinniśmy używać słowa “Murzyn”? Oto opinia eksperta

 

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię