Islandia może być czubkiem zatopionego kontynentu

Według nowej teorii zaproponowanej przez międzynarodowy zespół geofizyków i geologów Islandia może być pozostałością kontynentu zwanego Icelandia, który zatonął pod Północnym Oceanem Atlantyckim około 10 milionów lat temu. Szacuje się, że kontynent był wielkości stanu Teksas.

Teoria ta sprzeciwia się dawnym poglądom na temat powstawania Islandii i Północnego Atlantyku, ale naukowcy twierdzą, że teoria wyjaśnia zarówno cechy geologiczne dna oceanicznego, jak i dlaczego skorupa ziemska pod Islandią jest o wiele grubsza niż powinna.

Czytaj również: W Islandii zakończono 4-letni eksperyment dotyczący skróconego tygodnia pracy

Region Północnego Atlantyku był kiedyś całkowicie suchym lądem, który tworzył superkontynent Pangei od około 335 milionów do 175 milionów lat temu. Geolodzy od dawna sądzili, że basen Północnego Atlantyku uformował się, gdy Pangea zaczęła się rozpadać 200 milionów lat temu, a Islandia uformowała się około 60 milionów lat temu nad wulkanicznym pióropuszem w pobliżu środka oceanu.

Gillian Foulger, profesor geofizyki na Uniwersytecie Durham w Wielkiej Brytanii, i jej koledzy sugerują inną teorię. Według ich opinii, oceany zaczęły formować się na południe i północ, ale nie na zachód i wschód, od Islandii, gdy rozpadła się Pangea. Obszary na zachodzie i wschodzie pozostały połączone z obszarami, które są teraz Grenlandią i Skandynawią.

Zobacz: Naukowcy chcą wyciągnąć dwutlenek węgla z oceanów i zamienić go w skałę

„Ludzie mają bardzo uproszczony pogląd, że płyta tektoniczna jest trochę jak talerz obiadowy: po prostu dzieli się na dwie części i oddala”, powiedziała Foulger. „Ale bardziej przypomina pizzę lub dzieło sztuki wykonane z różnych materiałów – trochę tkaniny tutaj i trochę ceramiki tam, dzięki czemu różne części mają różne moce”.

Zgodnie z nową teorią, Pangea nie rozdzieliła się czysto, a zaginiony kontynent Icelandii pozostał nieprzerwanym pasem suchego lądu o szerokości co najmniej 200 mil – 300 kilometrów, który utrzymywał się nad falami aż do około 10 milionów lat temu. W końcu wschodnie i zachodnie krańce Icelandii również zatonęły i pozostała tylko Islandia.

Według naukowców teoria ta wyjaśniałaby, dlaczego skały skorupy ziemskiej pod współczesną Islandią mają grubość około 40 km zamiast około 8 km, czego można by się spodziewać, gdyby Islandia uformowała się nad wulkanicznym pióropuszem.

„Kiedy rozważaliśmy możliwość, że ta gruba skorupa jest kontynentalna, nasze dane nagle nabrały sensu”, powiedziała Foulger. „To doprowadziło nas do natychmiastowego uświadomienia sobie, że region kontynentalny był znacznie większy niż sama Islandia — tam pod morzem znajduje się ukryty kontynent”.

Foulger i jej koledzy oszacowali, że Icelandia rozciągała się kiedyś na ponad 230 000 mil kwadratowych czyli 600 000 kilometrów kwadratowych suchego lądu między Grenlandią a Skandynawią. Dzisiaj Islandia ma powierzchnię około 40 000 mil kwadratowych, czyli 103 000 km kwadratowych.

Czytaj też: Co wydarzy się w 2064 roku? Zatrważające przepowiednie naukowców

Dowody kopalne wykazały również, że niektóre rośliny, które rozprzestrzeniają się przez zrzucanie nasion, są identyczne zarówno w Grenlandii, jak i Skandynawii. To odkrycie potwierdza ideę, że szeroki pas suchego lądu kiedyś łączył oba regiony, stwierdzili autorzy. Geolodzy nie znaleźli jednak żadnych skamieniałości zwierząt na zaginionym kontynencie.

Geolodzy zasugerowali, że istnieje również przyległy region o podobnej wielkości, tworzący „Wielką Icelandię”, na zachód od dzisiejszej Wielkiej Brytanii i Irlandii. Ale ten region również zatonął pod falami.

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię