Amerykańskie władze zaczynają ostrzej egzekwować restrykcje

Amerykańskie władze stanowe i lokalne zaczynają bardziej rygorystycznie podchodzić do reguł zwiększenia dystansu społecznego. Burmistrz Nowego Jorku zapowiada mandaty w wysokości 500 dolarów, na Hawajach i w Maryland doszło do aresztowań.

Choć w Nowym Jorku obowiązuje nakaz pozostania w domach, a wszystkie zgromadzenia są zakazane – niezależnie od liczby uczestników – dotychczas nie stosowano kar wobec łamiących te zasady. Wczoraj burmistrz Bill de Blasio ogłosił jednak, że osoby, które nie zastosują się do wezwania policji do rozejścia się będą karane mandatami w wysokości od 250 do 500 dolarów.
Na Hawajach już wcześniej zaczęto egzekwować zakaz zgromadzeń. Policja w Honolulu wręczyła 70 mandatów osobom, które zbierały się w grupach w miejskich parkach i nie słuchały wezwań do rozejścia się. Dwie osoby zostały aresztowane.
Podobna sytuacja miała miejsce w stanie Maryland, gdzie zakazane są zgromadzenia z udziałem ponad 10 osób, a od dzisiejszego wieczoru również obowiązuje nakaz pozostania w domu. Jeden z mieszkańców zorganizował tam imprezę przy ognisku z udziałem 60 osób i gdy kilkakrotnie nie posłuchał wezwań policji do jej zakończenia,wiec został zatrzymany. Wytycznych, aby nie organizować zgromadzeń powyżej 10 osób nie posłuchała część duchownych. W nabożeństwie w mega-kościele River Church w Tampie na Florydzie uczestniczyło wczoraj kilkaset osób. Pastor Rodney Howard-Browne zapewnił wiernych, że jeśli złapią koronawirusa, to wyleczy ich tak jak wcześniej w przypadku wirusa Zika.

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię