Prezydent Andrzej Duda o Białorusi na Szczycie dla Demokracji

for/Fb/Kancelaria Prezydenta RP

Prezydent Andrzej Duda apeluje na międzynarodowym Szczycie dla Demokracji o solidarność z Białorusią. Podczas wystąpienia online na forum organizowanym przez Stany Zjednoczone polski prezydent podkreślał, że nasz kraj płaci cenę za wspieranie demokracji na wschodzie Europy.

Andrzej Duda zaznaczył, że niespełna 200 kilometrów od Warszawy, na Białorusi, znajduje się granica demokracji. „A może nawet więcej – to przepaść między demokracją a jej brakiem” – ocenił prezydent. Jak mówił, na Białorusi troską jest wyciągnięcie z więzień 900 osób pragnących wolnych wyborów. Prezydent wprost nazwał Alaksandra Łukaszenkę „dyktatorem, który łamiąc wszelkie cywilizowane zasady, sfałszował głosowanie i spacyfikował protesty”.

Andrzej Duda zapewnił, że Polska wzięła na siebie zobowiązanie bycia wsparciem dla demokracji w Europie Wschodniej. „To piękne zadanie, ale ma ono swoje konsekwencje. Jesteśmy przez to na celowniku propagandy Kremla, a od niedawna płacimy cenę w postaci operacji hybrydowej na naszej granicy, którą wywołał dyktator Alaksandr Łukaszenka” – powiedział prezydent Duda.

W kilkuminutowym wystąpieniu zadeklarował, że Polska pozostanie promotorem demokracji. „Bo uważam, że moja urodzona w 1995 roku córka, która nie żyła ani sekundy w dyktaturze i jej białoruska rówieśniczka, która nigdy nie widziała wolnych wyborów, to dwie równe sobie osoby o takich samych prawach” – zaznaczył Andrzej Duda. Prezydent zapewnił, że 180 tysięcy Białorusinów, którzy znaleźli pracę lub schronienie w Polsce, będzie traktowanych przez nasz kraj „jak bracia i najmilsi goście”.

Andrzej Duda oświadczył również, że Polska jest świadoma, że wspieranie demokracji ma swoją cenę. W tym kontekście przywołał trwający kryzys graniczny. „Choćby tę cenę, którą płaci dziś, gdy nasza straż graniczna, policja i wojsko strzegą wschodniej granicy Unii Europejskiej przed zemstą dyktatora, przed tyranią i pogardą dla człowieka” – podkreślił prezydent, dodając, że to słowa polityka, który w 2025 roku skończy swoją kadencję i odda władze demokratycznie wybranemu następcy lub następczyni.

Polski prezydent ocenił, że kwestia Białorusi to jedno z najważniejszych wyzwań demokratycznego świata. Jak przyznał, gdyby nie wydarzenia ostatnich miesięcy za naszą wschodnią granicą, to swoje wystąpienie poświęciłby na mówienie o potrzebie przezwyciężenia polaryzacji. „Która w świecie po pandemii niestety przybiera na sile. W skali, której dotychczas nie znamy i niemal we wszystkich krajach. Mój kraj też nie jest tu wyjątkiem. Mówiłbym zapewne, że demokracja musi wrócić do korzeni: debata znów musi być debatą, a nie wezwaniem do cenzurowania oponentów, walka polityczna nie może być dehumanizowaniem przeciwnika, bo przeciwnik to po prostu człowiek, który – z różnych przyczyn – ma inne poglądy niż my” – stwierdził Andrzej Duda.

IAR

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię