Prawo jazdy po amerykańsku

0
315
źródło: pexels.com

Ukończone 18 lat i już. Ewentualnie sześciogodzinny Kurs dla Dorosłych Kierowców. Nazwa własna, więc wielkie litery obowiązkowo. Do tego kilka niezbędnych dokumentów i już można stanąć oko w oko z egzaminatorem. Ale to przecież formalność.

Czasem odnoszę wrażenie, że automatyczna skrzynia biegów zwalnia niektórych z myślenia za kółkiem. O wyższości automatów nie trzeba mnie przekonywać jednak idę o zakład, że większość Amerykanów nie poradziłaby sobie z manualnymi skrzyniami biegów. I do tego ten cholerny pedał sprzęgła, który w dodatku trzeba wciskać w odpowiednim momencie, żeby wrzucić na wyższy albo zredukować. A przecież wynajęcie takiego zabytku na którymkolwiek z europejskich lotnisk wiąże się ze stosunkowo najmniejszym wydatkiem.

Grzech pierwszy

Skręty w lewo. Albo, jak kto woli, lewoskręty. I absolutnie nie mam na myśli skrzyżowań z przejazdami bezkolizyjnymi. W trakcie manewru skręcania w lewo kierowcy w Chicago zamieniają się w zmotoryzowanych egoistów. Zamiast wyjechać możliwie jak najdalej do środka jezdni, tylko nos wystawią za przejście dla pieszych. Przecież kolejny delikwent przejedzie po kolejnej zmianie świateł. Nie spieszy mu się.

Grzech drugi

Pieszy nie istnieje, a przejście dla pieszych to zło konieczne. Czasem próba przejścia przez jezdnię w Chicago przeradza się w walkę o życie. Przyspieszy? Puści? Zdąży wyhamować? A może nie widzi? Przez telefon rozmawia? I tak za każdym razem. I absolutnie nie mam na myśli przejść dla pieszych z sygnalizacją świetlną.

Grzech trzeci

Włączanie się do ruchu na autostradzie. Albo, jak kto woli, wpuszczanie na pas ruchu tego, który dopiero co na autostradę wjechał. Zabawa w kotka i myszkę, szczególnie w godzinach porannego i popołudniowego szczytu. I włoski zwyczaj trąbienia na intruza. Chociaż nigdy nie wiadomo, czy ten intruz nie ma pod ręką rewolweru i czy zaraz nie zacznie strzelać. Nie każdy potrafi trzymać nerwy na wodzy.

Grzech czwarty

Blokowanie lewego pasa ruchu, czyli “lewy pas to nie kółko różańcowe”. W Stanach Zjednoczonych obowiązuje ruch prawostronny, więc (zasadniczo) skrajny lewy pas ruchu na autostradach służy do wyprzedzania. W Europie także roi się od stróżów lewej strony jezdni. Oprócz Niemiec. Tamtejsi kierowcy należą do najbardziej kulturalnych na świecie.

Grzech piąty

Wolno, wolniej, ja wam pokażę. Złośliwa jazda, do bólu zgodna z przepisami ruchu drogowego. Znana na całym świecie lecz w Stanach Zjednoczonych szczególnie uciążliwa, ze względu na znaczne ograniczenia prędkości. 5 mil na godzinę więcej nie sprawi, że ktoś oderwie się od ziemi lub zerwie z jezdni asfalt.

Więcej grzechów nie pamiętam. Ale rozumiem. Szkolenia kierowców w USA praktycznie nie ma, więc jazda samochodem nie jest przywilejem, a czymś zupełnie naturalnym. I bardzo dobrze. Bo zdobycie prawa jazdy w Polsce za pierwszym razem obecnie graniczy z cudem. Jednak łatwość zdobycia prawka nie powinna i nie może nikogo zwalniać z myślenia. Szerokiej drogi!

 

 

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię