Od jutra Kontrola NFZ, w sprawie szczepień osób spoza ustalonych grup

Komisja powołana przez rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego mająca zbadać nieprawidłowości podczas szczepień przeciwko COVID-19 na terenie uczelni WUM rozpoczęła prac.

Placówka naukowa poinformowała w komunikacie, że jej przewodniczącym został profesor Roman Smolarczyk, a pozostałymi członkami profesor Alicja Wiercińska-Drapało oraz profesor Robert Gałązkowski. „Zadaniem Komisji jest wyjaśnienie zarzucanych WUM nieprawidłowości w procesie przygotowania i prowadzenia szczepień przez Centrum Medyczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego Sp. z o. o. poprzez zaszczepienie osób spoza priorytetowej 'grupy zero'” – brzmi fragment oświadczenia Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Komisja ma zamiar przeprowadzić rozmowy z rektorem uczelni profesorem Zbigniewem Gaciongiem, prezesem Centrum Medycznego WUM doktor Ewą Trzeplą, a także dyrektorem Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM Anną Łasik i innymi osobami pracującymi przy szczepieniach.

WUM informuje, że komisja „zapozna się z dostępną dokumentacją oraz planami promocji szczepień przez osoby publiczne, które zgodziły się zostać Ambasadorami Akcji”. Poinformowano również, że prezes Centrum Medycznego WUM,doktor Ewa Trzepla, podała się do dyspozycji Rady Nadzorczej spółki. Jutro rozpocznie się na WUM także kontrola NFZ zlecona przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

Ponadto minister zdrowia w piśmie do Rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zwraca się do niego z prośbą o wyjaśnienia w związku z doniesieniami, jakoby był on obecny przy szczepieniach na COVID-10 celebrytów. „W związku z informacjami opublikowanymi na profilu Facebook ZUM na WUM (prowadzonej przez studentów WUM – przyp.red.) dotyczącymi Pańskiej obecności podczas szczepień osób ze świata kultury i polityki, proszę się o ustosunkowanie się do tej informacji”– napisał minister do profesora Zbigniewa Gacionga. Scan pisma zamieszczono na koncie ministra zdrowia na Twitterze.

Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego profesor Zbigniew Gaciong mówił wczoraj dziennikarzom, że nie wiedział, iż szczepionki mają zostać podane osobom do tego nieuprawionym, w tym celebrytom. „To, że taka sytuacja miała miejsce, to nie jest powód do zadowolenia” – mówił. Profesor Zbigniew Gaciong wyjaśniał, że Uniwersytet nie uczestniczy w szczepieniach, jedynie – z jego inicjatywy- zaoferowano spółce Centrum Medyczne miejsce, gdzie można sprawnie zaszczepić dużą liczbę osób. Uniwersytet jest właścicielem spółki. Rektor podkreślał, że spółka ta ma bardzo duże doświadczenie w prowadzeniu masowych akcji szczepień, została wybrana przez Narodowy Fundusz Zdrowia do udziału w Narodowym Programie Szczepień. Poinformował, że zwrócił się także do Przewodniczącego Rady Nadzorczej spółki o wyjaśnienie sprawy.

Profesor Zbigniew Gaciong powiedział też, że dawki podane osobom spoza obowiązującej kolejności, pochodziły z dodatkowej puli, a większość zaszczepionych na WUM to medycy. Z jego informacji wynika także, że żadna dawka nie została zmarnowana i nikt z medyków nie został odesłany z odmową zaszczepienia.

Rektor mówił, że komisja wyjaśni też, kto dobierał osoby spoza kolejki szczepień i kto się z nimi kontaktował. Zapewnił, że nie wiedział, iż szczepionki mają zostać podane osobom do tego nieuprawionym.

Prezes Agencji Rezerw Materiałowych Michał Kuczmierowski powiedział dziś, że nie było specjalnej, dodatkowej puli dawek szczepionek dla Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Ponadto ich ewentualne wykorzystanie poza tak zwaną „grupą zero” było ściśle określone. Prezes ARM wyjaśnił, że szczepionki są wysyłane do szpitali na podstawie składanych przez system zamówień. „Jest też oczywiste, że te zamówienia są realizowane w celu szczepienia grupy zero, czyli personelu medycznego, i nie ma możliwości, aby ktoś dostał jakieś dodatkowe dawki z dodatkowego zasobu” – powiedział Michał Kuczmierowski. Szef ARM zwrócił uwagę, że grupa zero została precyzyjnie opisana w Narodowym Programie Szczepień. „Ze względu na prośbę środowiska lekarskiego i okres międzyświąteczny dopuszczono możliwość zaszczepienia rodzin lekarzy i ewentualne pacjentów. Natomiast miało to być wyłącznie w sytuacji, kiedy te szczepionki miałyby się zmarnować, więc nie ma takiej możliwości, aby ktoś dopuszczał taką szeroką możliwość szczepienia” – mówił Michał Kuczmierowski i dodał, że tłumaczenie władz WUM nie jest zgodne z prawdą.

Warszawski Uniwersytet Medyczny poinformował w czwartek, że z puli dodatkowych 450 dawek szczepionek, które niezależenie od etapu zerowego szczepień obejmującego personel medyczny otrzymał od Agencji Rezerw Materiałowych i które musiały być wykorzystane do końca roku, zaszczepił m.in. 300 pracowników szpitali WUM. Zaszczepiono też grupę 150 osób obejmującą rodziny pracowników, pacjentów będących pod opieką szpitali i placówek WUM, w tym osiemnaście znanych postaci kultury i sztuki, które „zgodziły się zostać ambasadorami powszechnej akcji szczepień”.

O sprawie szczepień celebrytów i polityków na WUM jako pierwsi poinformowali w mediach społecznościowych studenci tej uczelni. Wśród zaszczepionych osób – jak ujawnili studenci – są aktorzy: Krystyna Janda, Andrzej i Maria Sewerynowie oraz Wiktor Zborowski, piosenkarz i aktor Michał Bajor, a także były premier, obecnie europoseł Lewicy Leszek Miller i dyrektor programowy TVN Edward Miszczak.

Narodowy Fundusz Zdrowia w związku z doniesieniami medialnymi o szczepieniu osób spoza grupy „zero”, wyjaśnił, że jest ono możliwe tylko w sytuacji dysponowania przez szpital wolnymi dawkami szczepionki, którymi nie uda się zaszczepić personelu szpitala, np. z powodu nieobecności w pracy w czasie świąteczno-noworocznym. „Odpowiadając na apel Naczelnej Izby Lekarskiej o jak najefektywniejsze wykorzystanie szczepionek dostarczonych do szpitali w okresie świąteczno-noworocznym, do 6 stycznia, oprócz szczepienia pracowników szpitali, dopuszczalne jest także szczepienie członków ich rodzin oraz pacjentów, którzy w tym czasie przebywają w szpitalu, a których stan zdrowia na to pozwala. Dzięki tej możliwości szpitale węzłowe maksymalnie wykorzystają dawki szczepionki, które mogłyby nie być podane zgłoszonym do szczepień medykom i personelowi niemedycznemu, ze względu na nieobecność w czasie świąt i w okresie noworocznym.”– informuje NFZ w komunikacie.

NFZ przypomina, że szczepionki trafiają do szpitali w partiach zawierających wielodawkowe fiolki. Fiolki muszą być użyte w krótkim czasie po ich dostarczeniu, dlatego podanie szczepionek rodzinom medyków i pacjentom pozwoli na ich maksymalne wykorzystanie.
Szczepienia przeciw COVID-19 są wykonywane dla osób z danego etapu. Aktualnie szczepione są osoby z grupy „zero”, czyli m.in. personel medyczny. Inne osoby mogą być szczepione tylko i wyłącznie w przypadku ryzyka zmarnowania szczepionki poprzez brak stawienia się osób uprawnionych. Narodowy Fundusz Zdrowia – jak stwierdza komunikat – zażąda pilnych wyjaśnień od placówek, co do których pojawiły się uzasadnione wątpliwości w sprawie naruszenia tych zasad.

IAR/ZSS

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię