Panna Maria – kawałek Polski w Teksasie

Jadąc na południowy wschód od Sana Antonio w Teksasie, można się natknąć na najstarszą w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, osadę polskich rodzin.

To tu w roku 1854 ksiądz Leopold Moczygemba, Ślązak z krwi i kości, zakupił 238 akrów ziemi od irlandzkiego bankiera Johna Twohiga. Z tego niespełna 30 akrów przeznaczono na budowę kościoła, a resztę dostali do zagospodarowania rodacy księdza.

Jak wspominają kroniki, początki życia w osadzie były trudne. Polaków nękały węże, szarańcza, malaria, powodzie i susze, a na domiar złego, włóczędzy. Osadę nazwano Panna Maria i pod taką nazwą funkcjonuje do dziś dnia. Jak wynika z zapisków księdza Moczygemby, w roku 158 mieszkało tam 120 polskich rodzin. Z czasem liczba ta topniała i po dziewięciu kolejnych latach odnotowano ich już jedynie 75.

Jednak osadnicy od początku dbali o pamięć o korzeniach i tak już w roku 195 w Pannie Marii zaczęła funkcjonować polska szkoła, do której uczęszczali uczniowie o nazwiskach, miedzy innymi Moczygemba, Kowolik, Polok, Jainta (Yanta), Piegza, Korus, Korzekwa, Dziok (Dziuk) i Jarzombek.

Tyle historii. Panna Maria istnieje do dzisiaj,a mieszkający wśród kaktusów i szybów naftowych potomkowie Polaków, dumni ze swojego pochodzenia, budują Centrum Polskiego Dziedzictwa. Otwarcie planowano na jesień 2020, ale pandemia pokrzyżowała plany i budowa się przeciągnęła.

Obiekt ma przeznaczyć dla zwiedzających cztery stałe ekspozycje dotyczące historii Polski w latach 966-1854 oraz imigracji do Teksasu. Kolejna dotyczy dziejów Polski w XX wieku oraz „polskiego odrodzenia” w Teksasie od 1966 roku. Przewidziana jest też sala multimedialna mogąca pomieścić kilkadziesiąt osób.

W Pannie Marii uwagę przyciąga też, rosnący obok kościoła rozłożysty dąb. Drzewo liczy sobie ponad 50 lat i to pod nim wszystko się zaczęło. Pod jego konarami schronili się pierwsi osadnicy i wokół niego zaczęli budować swoje teksańskie domy i życie. Osadnicy musieli zmagać się nie tylko z nieznanymi z ojczyzny zjawiskami natury, jak przewlekłe susze, czy jadowite węże, ale dotknęły ich także wichry historii. Przez tereny Panny Marii przetoczyła się wojna secesyjna, a mieszkający z niej mężczyźni byli siłą wcielani do wojsk Konfederacji.

 

Język polski obecnie już rzadko słychać w Pannie Marii. Dzieci karano w amerykańskich szkołach za używanie ojczystej mowy, więc tera, jak twierdzą mieszkańcy, mają swoją własną gwarę. Mówią po angielsku wtrącając polskie, czasem hiszpańskie słowa. Panna Maria to centrum polskości w USA. Można tu kupić mnóstwo biało-czerwonych pamiątek ze stosownymi napisami w języku polskim. Staranne celebrowane są też wszystkie ważne rocznice.

Osada przyciąga turystów głównie należących do amerykańskiej Polonii, choć często zaglądają tu też rodacy z kraju przodków.

Mieszkańcy nie utrzymują się z turystyki, ale głównie wydobycia ropy naftowej i rolnictwa. Żyją tak, jak żyli ich przodkowie. Jak twierdzą niektórzy, atmosferą osada przypomina polskie wsie sprzed kilkudziesięciu lat.

Floryda – dramatyczna sytuacja dziewcząt

SKOMENTUJ

Dodaj komentarz
Wpisz swoje imię